Lato 2019, czyli koncerty popołudniowe – Wyszków, Kazimierz, Tuchola, Działoszyn

Ostatnie kwadrum koncertowe, rozrzucone dość znacznie w czasie, z powodu połowy kanikuły urlopowej, zlało mi się w zasadzie w jeden miesiąc. Dość pracowity i malowniczy miesiąc, który poprzedził oczekiwanie na grande finale tegorocznej letniej trasy, który już za kilka dni. Wypada więc nadrobić zaległości przed Polandrockiem/Woodstockiem, żeby po, móc pisać z czystym kontem.

Czytaj dalej Lato 2019, czyli koncerty popołudniowe – Wyszków, Kazimierz, Tuchola, Działoszyn

Tridua czerwcowe

Nie pisałem, bo nie miałem jak i kiedy. Trochę mi się też nie chciało w ten gorąc. A tak naprawdę, te czerwcowe tridua koncertowe tak mnie wymęczyły psychofizycznie, że od poniedziałku, a w zasadzie od wtorku, kiedy docierałem do domu, bo poniedziałek zawsze był na straty, nie mogłem się na niczym skupić. Może jedynie na rozpakowaniu walizki i spakowaniu nowych ciuchów na kolejny wyjazd. Ale nie żałuję. Dużo miłych chwil przetoczyło się przez moje żyły, trzewia i głowę w tym czasie…

Czytaj dalej Tridua czerwcowe

Tarnów, Toruń i Warszawa – wiosna/lato 2019

Dwie godziny zostały do koncertu w Białymstoku, a ja oglądam siatkówkę i piszę. Tydzień temu, o tej porze, świętowaliśmy z koleżanką Joanną oraz małą grupką znajomych jej sukces naukowy. Po paru latach badań i żmudnej pracy na katedrze, obroniła parę dni wcześniej, swój doktorat. Tak się nam to świętowanie przeciągnęło, że powróciliśmy do domu po 3 rano, zupełnie jak w piosence, o tym, gdy dzieci pojechały na wakacje.

Czytaj dalej Tarnów, Toruń i Warszawa – wiosna/lato 2019

Lublin, Cisna i wejherowski anplakt

Siedzę właśnie w pociągu z Lublina do Warszawy, drugi raz w przeciągu ostatniego miesiąca. Tym razem nie było czasu na wspominki, bo przyjechałem dosłownie chwilę przed odjazdem. Zdążyłem jedynie kupić picie i kanapkę w kiosku. No i ledwie usiadłem w zatłoczonym przedziale, nastąpiła zdrada. Ajfon, na którym miałem zapisany bilet padł, i za Chiny nie chciał się obudzić. I nie chce do tej pory. Na szczęście mam jeszcze laptop, narzędzie pracy, a dookoła młodych ludzi ze smartfonami. Jeden z nich udostępnił mi net z komórki i pobrałem bilet na komputer, także dobra nasza.

Czytaj dalej Lublin, Cisna i wejherowski anplakt