Bóg jest Zgniłością

Ciężko znoszę ten okres roztrenowania; czas wyczekiwania do najbliższych koncertów. Choć może ciężko, to nie jest najlepsze słowo. Cały czas mam co robić, bo jak tylko poczuję, że gnuśnieję, wynajduję sobie, a to zaległy artykuł, a to temat na nowy, a to konferencję w Szczecinie na maj, i cały czas coś się dzieje. Mimo wszystko jednak, tęsknię już za kolegami, choć od czasu do czasu z pomocą przychodzą mi inni kumple. Tak jak to miało miejsce dwa tygodnie temu w Łodzi. Czytaj dalej Bóg jest Zgniłością

Trasa pomarańczowa 2018 – Szcz-Wro-Posen i Zgniłość w Wawie

Dokładnie tydzień temu, w środę, parę minut po zajęciach, poszedłem na bankiet do Zachęty i strułem się niemożebnie. Trzymało mnie tak do soboty, z mniejszym lub większym nasileniem. Dziś też jestem już po zajęciach na uczelni, a przed robotą w wieczornych telefonach w telewizji. Nie opłaca mi się jechać nazat do domu, na godzinę. Zaszyłem się więc w uniwersyteckiej bibliotece. Co nie bądź popiszę, coś przeczytam. Na żaden bankiet nie pójdę…przynajmniej do piątku. Czytaj dalej Trasa pomarańczowa 2018 – Szcz-Wro-Posen i Zgniłość w Wawie

Trasa pomarańczowa 2018 – Gdynia/urodziny

Dokładnie rok temu, pamiętam, że było okropnie zimno, a ja miałem mega kaca po dwóch albo i trzech dniach baletów, poszedłem do urzędu i zawiesiłem na dwa lata działalność jednoosobową, którą zacząłem prowadzić niecałe pół roku wcześniej. I czyn ten nie był spowodowany nadużyciem i jego efektami. Była to konsekwencja tego, że parę dni wcześniej, 27, to jest w dzień moich 35 urodzin, pracodawca nie wznowił ze mną umowy, co skutkowało tym co wyżej. Gdyż cała ta działalność i samozatrudnienie były podyktowane tzw. propozycją nie do odrzucenia. Normalnie byśmy zwolnili, ale damy szansę, żebyś zamiast dwóch miesięcy odprawy popracował pięć. Godne to i sprawiedliwe. Za to bez bagażu ZUS-u i podatków. Znacie to skądś? Czytaj dalej Trasa pomarańczowa 2018 – Gdynia/urodziny