Oktawa wielkanocna

 

Właśnie dobiega  końca moja najdłuższa majówka ever. Zaczęła się tydzień przed świętami Wielkiej Nocy, płynnie weń przechodząc. Kontynuowała swój pokręcony czas na szalonym wyjeździe na Wyspy, krótkotrwałym powrocie na łono normalsów, znajdując swój finał w kolejnych peregrynacjach deszczowego, zimnego, majowego łykendu-w Przybysławicach, dalej-prywatnie-na Mazurach, wieńcząc dzieło we Wrocławiu. Siedzę właśnie w pociągu. Zrobiłem pierwszy szlif codziennego przeglądu. Do Warszawy zostały mi 2 godziny drogi. To są te złote dwie godziny, w których nic nie muszę, a jedynie mogę i chcę. Tak jak z tym tekstem. Mogę i chcę go napisać, i postaram się nie uronić ani grama z tej przygody, a sporo tego było, oj sporo. Zacznę więc klasycznie: od końca, żeby była w tym bajdurzeniu jakaś prawidłowość. Przynajmniej historyczna.
Czytaj dalej Oktawa wielkanocna

WaWa-Wro-Wawa-Ldz

Z tymi Warszawami to tak było. Na pierwsza Warszawę przyprowadziłem na próbę mała Alę. Bardzo się jej podobało. Była na scenie, słuchała jak gramy. Zasadniczo nie zrobiło to na niej jednak specjalnego wrażenia. Wcześniej bywała z mama na specjalnych koncertach symfonicznych dla dzieci na Elektoralnej. Tam z kolei nie mogła wyjść z podziwu dla…skrzypiec. Trochę z nas to z Joanną martwi, bo skrzypki przez pierwsze lata nauki to dla uszu rodziców koszmar. Na szczęście mamy jeszcze trochę czasu żeby się z tym pogodzić, i liczyć na to, że jednak zmieni zdanie. 

Czytaj dalej WaWa-Wro-Wawa-Ldz

Quadrum – Kępice-Bdg-Danzig x 2

Wracam pociągiem z Bydgoszczy do Warszawy. Z rana przyjechałem do Bydgoszczy z Gdańska, żeby sobie kupić puzon. W Gdańsku też oglądałem piękny instrument, ale cenowo był poza moim zasięgiem. Być może dlatego, że w dużej części zrobiony był…ze srebra. Nie posrebrzany, tylko żywosrebrny w najwyższej próbie. Postanowiłem więc, że kupię zwykły mosiądz za połowę sumy srebrnego, co też dziś zrobiłem. W Bydgoszczy. Bo do Bydgoszczy się właśnie za tym jeździ. A i przy okazji, jak ktoś chce, może sobie w niedzielny poranek, po reczitalu pograć w skłosza z miejscowym radnym, przyprawiając go o kontuzję.

Czytaj dalej Quadrum – Kępice-Bdg-Danzig x 2

Krynica i Kraków-pierwszy anplakt 2017

Jak jedziemy busem przez góry, to zawsze boli mnie głowa. Teraz też mnie boli, bo mijamy Nowy Sącz. I to bynajmniej nie kac, jeno różnica ciśnień. Wczoraj, po dwumiesięcznej przerwie, zagraliśmy koncert w Krynicy Górskiej. Fajny koncert. Trochę taki dziwny, bo na próbie czuć było głód piłki, a już na koncercie szło momentami lekko pod górę. Może dlatego, że publiczność mocno mieszana, a przez to, trudna do uchwycenia w interakcji. Kuracjusze z hoteli i domów wczasowych, narciarze, przyjezdni-nie bardzo wiedzieliśmy, jak się za nich zabrać. Ale chyba znaleźliśmy wspólny język, bo zagraliśmy normalny, 3-godzinny set i nikt nas nie przegonił.

Czytaj dalej Krynica i Kraków-pierwszy anplakt 2017