Nie oceniać po okładce

Lato wróciło do Polski i dopieszcza nas przed kolejną trasą koncertową. Gdzie mogę, dostaję się za pomocą roweru. Wystawiam łeb do słońca i chłonę promienie, jak jakiś solarny zegar, żeby naładować się na noc i przejść na półczuwanie. W nocy Ala budzi mnie co najmniej dwa razy. Przywykłem. Może to zasługa tego wrześniowego słońca, a może generalna zasada, że wrzesień od dawna był moim ulubionym miesiącem. Kiedyś, zanim urodziła się Ala, miałem we wrześniu najwięcej sił i przychodziły mi do głowy najlepsze pomysły. Część z nich realizował, większą część zapominałem zaraz po wstaniu. Czytaj dalej Nie oceniać po okładce